Skocz do zawartości

Close Open
Close Open
Zdjęcie

Klub Minus - Warszawago-go z serii "Cocomo"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
27 odpowiedzi w tym temacie

#1
SB1981

SB1981

    Praktykant

  • +users
  • 34 postów
  • Dołączył: 29-10-2010
  • Płeć:Facet

Będąc w Warszawie któregoś razu trafiłem do Klubu Minus na ul. Chmielnej. Dziewczyny z parasolkami zachęcają by wejść. Wstęp jest darmowy. Byłem tam już ze trzy razy. Ponieważ osławione Cocomo miało lokale w innych miejscach nie załapałem tego od razu. Choć można się było przekonać w środku po sposobie organizacji klubu  (kierowniczka wieczoru, dziewczyny z parasolkami, wystrój, podobna oferta, eventy co jakiś czas, w stylu darmowy lap-dance, tańce, podobnie upierdliwe kelnerki). Dopytywane o podobieństwa dziewczyny zdecydowanie odcinają się od Cocomo. Ale jednak zdradziły ich karty menu, które są jednakowe dla całej sieciówki. Ostatnio byłem w innym mieście w byłym Cocomo i pamiętałem je bardzo dobrze. Chwila stalkingu w googlach i już wiem, że to działalność biznesowa tego samego Jana S. z krakowskiej firmy Event http://m.warszawa.ga...i_szyldami.html

 

Piszę to, by osoby chodzące miały świadomość gdzie idą.

 

Teraz może o samym lokalu. Nowy, w miarę czysty, zamiast rur dwa duże krzesła metalowe będące sceną dla tańców. Miejsca w lożach gwarantują w miarę dobrą widoczność. Łazienka czysta, dużo priv roomów do wyboru. 

 

Dziewczyny młode i nieziemsko piękne. Tak jak w Cocomo, zasada że kierowniczka przydziela każdemu gościowi dziewczynę do towarzystwa, a kelnerka w zamian za te towarzystwo próbuje naciągać na drinki dla dziewczyny. Jeśli asertywnie odmawiasz, uprzejmie informuje, że dziewczynę będzie musiała zabrać. Choć za chwilę robią znów ten sam myk, podsyłając kolejną, bo jednak jest tam ciśnienie na skubanie klientów z kasy. Dziewczyny tańczą po jedną lub dwie piosenki w okolicy krzeseł. Tańczą topless, zostają w gaciach. Gacie spadają przy braniu priv. 1 piosenka - 150 zł. 2 piosenki - 300zł, 3 piosenki - 430 zł, szampan i pół godziny (później godzina przy droższych)  z panią - od ok 1000  do ok. 20 tyś.

 

Piwo 15 zł. Martini 20 zł.

Wspomniane Eventy  gratis dziewczyny tańczą ubrane i bez dotykania. W lokalu, jak we wszystkich cocomo full monitoringu i zarządzanie zabawą z centrali.

Ja wieczór spędziłem w towarzystwie cudownej młodziutkiej Iriny, Edyty i Dominiki. 

Lokal generalnie polecam, choć trzeba uważać  i wiedzieć po co się tam przychodzi. Mimo iż wejście jest darmowe, to nie jest on tani. Ma jednak poziom wyższy niż Sogo, czy jemu podobne przybytki.
 



#2
gonnasee
Re: Klub Minus - Warszawa

gonnasee

    Zbanowany

  • PersonaNonGrata
  • 20 postów
  • Dołączył: 19-09-2015
  • Płeć:Facet
  • Skąd:Warszawa

Zmiany w Minusie. Dotychczas w Minusie były dwa wysokie krzesła, które tańczące striptizerki wykorzystywały do mniej lub bardziej intensywnej erotycznej autoprezentacji, rozbierając się w trakcie pokazu do końca podkładu muzycznego, kiedy zostają w całkowitym negliżu + szpilki + stringi, i wracają na salę lub idą do garderoby. Dodatkową atrakcją jest taniec na podłodze w wersji indywidualnej, bardzo efektowny, lub w wersji w parach les (jak ktoś ma szczęście, może obejrzeć wszystkie striptizerki jednocześnie).

 

Od 3 dni aranżacja wnętrza się zmieniła - obecnie jedno krzesełko (to stojące w głębi sali) zniknęło i na tym samym podeście pojawiła się rura. To nie koniec pozytywnych zmian. Panie tańczące na rurze prezentują najwyższą klasę w tej dziedzinie, z efektami specjalnymi robiącymi (nawet na mnie) wrażenie, co przy wykorzystaniu samych krzesełek byłoby niemożliwe do zademonstrowania. Panie są bardzo młode i w pozytywnym sensie "niedoświadczone", wyglądają jak dziewczynki (niezmanierowane, bardzo naturalny kontakt). Ceny są różne, w zależności rodzaju oferty, podaję najtańsze opcje dla budżetowego klienta, czyli to, co mnie osobiście interesuje. (Jak będę chciał wydać 1000 zł, zawsze mogę, ale po co, jeżeli mam to samo za 300 ?) Piwo (nie wylałem) dla klienta 15 zł, drink dla striptizerki od około 50 zł. Sam na sam ze striptizerką od 310 zł za 15 minut.

 

Punktów na razie nie daję, bo nie zrobiłem na tyle dokładnego testu aktualnej oferty, aby móc ją rzetelnie i wiarygodnie podsumować, a nie ma sensu moje opisywanie i podliczanie poprzednich wizyt (bo nie ma starych striptizerek, nie na starych kelnerek, nie ma starych hostess, teraz są nowe striptizerki, są nowe kelnerki, są nowe hostessy).

 

Na koniec największa (jak dla mnie) atrakcja, czyli hostessa (blondynka o twarzy aniołka) przy wejściu. Nie tańczy i nie rozbiera się, tylko marnuje swój XXX talent i olbrzymi potencjał rozdając klientom zaproszenia. Powiedziałem jej, że patrząc na nią, to wolę stać z nią do rana przed lokalem, niż siedzieć w lokalu (nawet najlepszym). Hostessa powiedziała, że lepiej nie, bo niepotrzebnie zmarznę. (W jej towarzystwie nie zmarznę, nawet jeżeli będę stał do rana przy -20 °C w samej czapeczce).


Użytkownik gonnasee edytował ten post 27 wrzesień 2015 - 15:12


#3
fluff
Re: Klub Minus - Warszawa

fluff

    Praktykant

  • +users
  • 13 postów
  • Dołączył: 27-05-2009

Byłem z kumplami w ostatni piątek (właściwie to już w sobotę było). Dostaliśmy od miłej dziewczyny przed wejściem "zaproszenia" uprawniające do darmowego wstępu, zatem pomyśleliśmy, że czemu by nie - w planach i tak mieliśmy Sogo.

 

Pierwsze co się rzuca w oczy po wejściu - pustka. Była chyba druga w nocy - o ile dobrze pamiętam to w innych lokalach o tej porze jest sporo ludzi. Tutaj oprócz nas (trzech chłopa) były może cztery osoby kulące się po kątach (nie licząc dziewczyn, które głównie nudziły się przy barze). No nic - siadamy.

 

Podchodzi do nas pani, która jest, jak się okazało, kimś w rodzaju kelnerki i wręcza kartę (piwo 15 PLN). Bierzemy z chłopakami po piwku, zobaczymy co dalej. Nie musieliśmy długo czekać, a obsiadły nas dziewczyny. Niektóre całkiem miłe, niektóre całkiem ładne. Standard. W cenie piwa można sobie pooglądać jak się gibają przy krzesełku (strasznie niemrawo), co jakiś czas jedna z bardziej utalentowanych pojawia się na rurce w głębi (tutaj jest już na co popatrzeć, niektóre mają nieprzeciętne umiejętności).

A więc siedzę z dziewczyną i - jak słusznie się spodziewałem - podbija kelnerka. Proponuje "może drinka dla dziewczyny?". Rzut oka w kartę - drinki zaczynają się od 49 PLN. Można płacić plastikiem. OK - myślę. Zaryzykujemy, biorę drinka. Kelnerka oddala się, a ja wdaję się w rozmowę z dziewczyną. Dowiaduję się, że taniec po 130 PLN (albo 120, cholera, pamięć może mnie mylić). Myślę "no dobra - czyli z tańca nici". Ale gadam z nią dalej, bo to zawsze fajnie pogadać sobie z półnagą kobietą, nieprawdaż, panowie? :D

​Minęło nie więcej niż pięć minut, kiedy ponownie zjawiła się kelnerka. I dalejże namawiać na "jeszcze jednego drinka dla dziewczyny". No kurde, moja rozmówczyni upiła może dwa łyki tego soczku co jej zamówiłem! Delikatnie poirytowany daję do zrozumienia pani kelnerce, że może za chwilkę. Pani oddala się, wielce obrażona.

​Podczas mojej rozmowy z tancerką kelnerka pojawiała się z częstotliwością, do której można by regulować zegarek. Co pięć minut: "a może drinka?" "a może taniec?" - wszystko wygłaszane z miną taką, jakby musiała się zniżać do mojego poziomu. W końcu dałem za wygraną - kusiło mnie, żeby postawić dziewczynie jeszcze jednego "drinka", ale kelnerka skutecznie mnie do tego zniechęciła - nie chciało mi się z nią użerać, więc namówiłem kumpli na opuszczenie lokalu.

​Podsumowując: lokal pusty (nie dziwię się, skoro mają takie ceny), dziewczyny w normie (jak wszędzie - parę ładnych, reszta przeciętna). Obsługa - nachalna i narzucająca się. Ze względu na obsługę - nie polecam.

​Do właścicieli tego przybytku: Mylypaństwo, zmieńcie taktykę. Lokal jest w porządku jeśli chodzi o wystrój, dziewczyny też macie fajne. Może po prostu wyrównajcie do Sogo, gdzie dziewczyny same podchodzą do ludzi i pytają o "drinka albo taniec", wejście kosztuje 30 PLN, ale za to taniec jest za 100 i nikt (poza dziewczynami) mnie do niczego nie namawia? Pod rozwagę.



#4
gonnasee
Re: Klub Minus - Warszawa

gonnasee

    Zbanowany

  • PersonaNonGrata
  • 20 postów
  • Dołączył: 19-09-2015
  • Płeć:Facet
  • Skąd:Warszawa

Piszę pod wpływem impulsu, jakim jest dla mnie striptizerka o imieniu KAROLINA, zjawiskowa blondynka w typie Barbie o idealnej figurze i niesamowicie nęcącej odstającej pupci. Słodziutka buzia z kuszącym uśmiechem oczarowuje w pierwszej sekundzie, a potem napięcie nieustannie wzrasta.

 

Ze względów praktycznych poniżej podaję moją "sprawdzoną" receptę na tancerki go-go, ponieważ "niedoświadczeni" goście po pierwszym kontakcie z Karoliną na pewno bez namysłu wydadzą 5000 zł na oferowane przez Karolinę atrakcje, które - przy zastosowaniu odpowiedniej strategii - można rozłożyć na serię 3 indywidualnych występów Karoliny po 150zł, czyli nie przekraczając budżetu 500zł. Jednak Minus to klub go-go całkowicie darmowy, czyli lapdance, striptease i wstępna konwersacja ze striptizerką nie kosztują ani jednej złotówki. co w przypadku Minusa jest dużym PLUSEM.

 

W przypadku Minusa mogę pod przysięgą zeznać jednoznacznie, że jest to klub go-go, gdzie całkowicie za darmo dostaję non-stop (a ściślej ponad 95% czasu) striptease na rurze lub krześle (tancerka zostaje ostatecznie w kreacji prawie cała rozebrana, stringi i szpilki na koturnie), całkowicie za darmo dostaję wielokrotny (pi razy oko co godzinkę) taniec indywidualny lapdance w wersji "bez dotykania" (hm... zasady są po to, żeby je łamać :) ) w opcji dla mnie indywidualnie (ten sam gratis dostaje każdy gość na sali) zawsze, kiedy z głośnika słychać superhit "Motherfuckers", całkowicie za darmo dostaję wstępną konwersację ze stripteaserką. I to jest faktycznie za darmo. Na podstawie mojego własnego doświadczenia polecam odwiedzać Minus z budżetem w przedziale od 150 do 500 zł, poniżej wyjaśniam, dlaczego - z mojego punktu widzenia - takie rozwiązanie jest przeze mnie preferowane i warte polecenia, szczególnie w przypadku bardzo uzależniającej Karoliny.

 

Po pierwsze, początkowy kontakt z Karoliną polecam zainicjować w formie bezpośredniej rozmowy na dowolne (według indywidualnych preferencji) tematy, broń Boże nie dając jej do zrozumienia, jaka naprawdę jest atrakcyjna. Opcja "jesteś...hm... ładna...zastanowię się... być może nawet się skuszę..." jest na początku polecana przeze mnie jako taka, która pozwala wykorzystać czas na poczucie klimatu Minusa, ogólny relaks, wstępne zatankowanie paliwa na wieczór, i ewentualne zrobienie planów na najbliższą przyszłość. W międzyczasie jest okazja pogawędki z innymi dziewczynami, co też w początkowej fazie konwersacji nic nie kosztuje, a daje możliwość ewentualnego rozwoju bliższych "kontaktów" w bliższej i dalszej przyszłości. Nie tylko wstępne pogawędki są za darmo - Minus oferuje całkowicie darmowe indywidualne tańce lapdance na głównej sali za każdym razem, kiedy z głośnika słychać pierwsze dźwięki "Motherfuckers" - na ten sygnał stipteaserki startują do wszystkich gości i każdy (przez cały czas trwania utworu) dostaje indywidualny lapdance całkowicie za darmo. Kiedy już nastrój nie wymaga dalszego "podgrzewania", polecam sprawdzoną przeze mnie opcję pierwszego prywatnego tańca "testowego" oczywiście w specjalnym wykonaniu "na zamówienie" w prywatnym apartamencie. Opcję "na zamówienie" polecam dlatego, że jeżeli już wydaję 150 zł na prywatny taniec z Karoliną, to chcę, żeby wszystkie preferowane przeze mnie elementy XXX zostały uwzględnione podczas prywatnego występu Karoliny.

 

Po pierwszym tańcu z Karoliną polecam dłuższą przerwę na relaks, ponieważ Karolina niesamowicie rozpala i "ochłonięcie" - czyli miła kolejna godzinka na luzie na głównej sali - jest optymalną opcją, szczególnie że w tym czasie można liczyć na kolejny całkowicie darmowy lapdance na głównej sali w wersji do podkładu muzycznego "Motherfuckers". Kolejne etapy stopniowania atrakcji najlepiej uzależniać od własnego budżetu i preferencji, więc w tym momencie albo idę do domu, albo gram dalej. W przypadku Karoliny, która jest faktycznie uzależniająca, zamawiam drugi prywatny taniec (150 zł) również w wersji dokładnie omówionej wcześniej w zakresie uwzględnienia elementów "artystycznych" preferowanych przeze mnie.

 

Dalsza strategia to właściwie powtórzenie poprzedniego scenariusza. Ponieważ Karolina podnosi temperaturę do poziomu erupcji wulkanu nawet w arktyczne mrozy, następna godzinka to coolujący relaks na sali, non-stop striptease na rurce i krzesełku, ewentualnie drink (piwo 15 zł) i okazja do kolejnego gratisowego lapdance w wykonaniu stripteaserki na głównej sali do podkładu muzycznego "Motherfuckers".

 

W zależności od nastroju jeszcze jeden prywatny taniec z Karoliną na miłe zakończenie wieczoru. Nie jestem fanem całonocnego balowania, ponieważ ze względu na mój wiek - 44 lata - nie chcę narażać się na ryzyko zawału serca - więc wracam do domu o "przyzwoitej" porze, czyli około północy :) .

 

Minus to ponownie chwilowo klub najczęściej odwiedzany przeze mnie, ponieważ znów jest "po trasie" i traktuję go jako "dobranockę" dla dorosłych, czyli szklaneczka piwka na wieczór + tancerki występujące w różnych kreacjach oraz topless pod koniec podkładu muzycznego, co we wszystkich bez wyjątku opcjach Minus oferuje całkowicie za darmo na zasadzie "wchodzisz i masz". Odwiedzanie klubów go-go traktuję jako obowiązkowy element mojego codziennego programu rozrywkowego, ponieważ nie jestem fanem wirtualnego porno w wersji internetowej lub kina domowego i preferuję zdecydowanie preferuję opcję "real deal".

 

Darmowe całonocne wejście i darmowe lapdance na głównej sali to jeden z wielu plusów Minusa, ponieważ kluby go-go z reguły sprzedają kota w worku na zasadzie zapłać 50 zł i potem ewentualnie zobacz, co jest w środku, a jak ci się nie podoba, to idź sobie gdzie indziej. Na tej zasadzie mogę zrobić trasę jak Centrum długie i szerokie, w każdym klubie zostawiając po 50 zł, i nie spotkać żadnej interesującej mnie striptizerki. Minus daje możliwość wejścia bez żadnych kosztów i bez żadnych zobowiązań, żeby zobaczyć, co faktycznie jest w ofercie danego dnia. Jak mi się nie podoba, to wychodzę, i nic mnie to nie kosztuje poza straconym czasem. W przypadku Minusa mogę przez całą noc tankować piwo po 15 zł szklanka nie ponosząc żadnych innych kosztów.

 

Inne aktualne atrakcje Minusa to striptizerka Dominika, której znakiem rozpoznawczym są tatuaże - m.in. perfekcyjnie wytatuowana twarz Marilyn Monroe na prawym przedramieniu. Pod efektownie wypiętą pupcią Dominiki, z tyłu na udach ma wytatuowany napis "Never Regret", co rozumie się samo przez się, bo oglądania widoku takiej wypiętej pupci nie można żałować. Pupcia Dominiki i pupcia Karoliny robią na mnie równie silne artystyczne wrażenie, więc przyznaję że sam nie wiem którą wolę, bo najchętniej zjadłbym obie naraz. Dwie tancerki wykonują bardzo efektowny taniec na rurze w wersji rurka i tylko rurka, czyli praktycznie nie dotykając podestu - jedna z tych striptizerek właściwie tańczy na suficie głównej sali Minusa, cały czas wirując wokół rurki, i ma imię jakieś na L.... , chyba Ludmiła.

 

Mojej ulubionej striptizerki Minusa nie będę reklamował, bo chcę ją mieć tylko dla siebie, cenię ją za bardzo bezpośredni i naturalny kontakt - od pierwszej chwili znajomości czuję się, jakbyśmy się znali od zawsze, miła rozmowa przy drinku (50zł) lub bez drinka. Nie zamawiałem prywatnego tańca z nią, bo lubię z nią rozmawiać jak z fajną koleżanką, i cenię przede wszystkim miły kontakt. Lapdance i tak dostaję od niej w gratisie na dużej sali, podczas którego perfekcyjnie wypina się z każdej strony i kusząco ociera (a podobno dotykanie jest tylko w opcji "taniec prywatny" :) )

 

Podsumowanie:

 

Plusy Minusa:

 

Karolina jest w obecnej chwili atrakcją numer jeden nie tylko Minusa, ale całej Warszawy. 100/10.

Striptizerki są faktycznie młode i atrakcyjnie szczupłe, dwie w nich ma sylwetkę atrakcyjnej modelki z wybiegu. Za sylwetkę 10/10

Nie jestem i nie będę fanem tancerek będących "u szczytu kariery", więc za wiek striptizerek daję Minusowi 10/10

Minus oferuje dokładnie to, czym się reklamuje - za zgodność z ofertą 10/10

Nie ma wciskania kota w worku - całą ofertę striptizerek można oglądać za darmo "do ostatniego klienta" 100/10

Lokalizacja miejsc siedzących na kanapach - w najlepszym miejscu na kanapie rura jest zlokalizowana prawie "w zasięgu ręki", ze 2 metry od kanapy, natomiast peryferyjne lokalizacje kanap stwarzają miłą "intymną" atmosferę 10/10

Mało świateł po oczach - w Minusie lasery dające ostro po oczach są bardzo zminimalizowane w porównaniu z innymi klubami go-go, więc mogę spokojnie patrzeć bez uczucia, że laser wbija mi się w oczy - 8/10

Darmowy lapdance "bez dotykania" (podobno... :) bez dotykania) na dużej sali co godzinę 10/10

Darmowa wstępna konwersacja ze striptizerką/striptizerkami 10/10

Vipowskie traktowanie stałych gości - chodzę do Minusa od początku istnienia tego klubu i "efekt vipa" daje się zauważyć 10/10

Klimatyczna lokalizacja na Chmielnej, pomiędzy Nowym Światem i Bracką. 10/10

 

Minusy Minusa:

 

Obecnie nie ma żadnej tancerki z dużym biustem lub z dużą pupą, ja przynajmniej takiej nie widziałem, więc dla mnie to duży minus w menu klubu go-go, które moim zdaniem powinno zawierać tę opcję obowiązkowo 0/10

Kelnerka (w "firmowych" tenisówkach, fail jak na klub go-go, to nie jest hostel studencki) zbyt sztywna, za mało kusząca seksapilem i osobistym wdziękiem (chociaż jest obiektywnie atrakcyjnie ładna), jednak i tak o niebo lepsza od poprzedniej ekipy kelnerek - 7/10

Lokalizacja miejsc siedzących na kanapach - w najgorszym miejscu na kanapie zlokalizowanej peryferyjnie rura lub krzesło są poza zasięgiem wzroku - więc w tej lokalizacji praktycznie nie widać tancerek - polecam sensownie wybierać miejsca siedzące, tak aby wzrokiem ogarniać wszystkie oferowane atrakcje - za pechowe lokalizacje peryferyjnych kanap daję Minusowi 0/10



#5
Kesy
Re: Klub Minus - Warszawa

Kesy

    Świeżak

  • user
  • 2 postów
  • Dołączył: 20-05-2011
  • Płeć:Facet

W Warszawie mieszkam praktycznie od urodzenia, jednak do niedawna nie odwiedzałem lokali ze striptizem w stolicy – zdarzało mi się to raczej na wyjazdach. Ale kilka miesięcy temu (około czterech) przyjechali do nas ważni kontrahenci, trzeba im było pokazać uroki naszego miasta, tak więc było piwko, żarcie, wódeczka aż panowie zaczęli się dopraszać jakichś ciekawszych atrakcji. Byliśmy akurat na Foksal, więc z automatu ruszyłem w stronę Sogo, mimo znanej negatywnej opinii o tym miejscu. Dotrzeć nie zdążyliśmy, bo przechwyciła nas Pani zapraszająca do klubu Minus przy Chmielnej.

Muszę przyznać, że wszystko odbyło się na bardzo wysokim poziomie, momentalnie dosiadły się do nas dziewczyny, z którymi nawet pogadać się dało, nachalna, ale bardzo sympatyczna kelnerka namawiała na drinki, darmowy lapdance co mniej więcej godzinę. Koniec końców spędziłem tam praktycznie całą noc, rano cudem doczołgałem się do taksówki, w której zasnąłem (ku radości kierowcy – zapłaciłem chyba potrójną stawkę). Wrażenia rewelacyjne, kupa kasy zostawiona zupełnie bez żalu.

Wycieczkę postanowiłem powtórzyć w ostatni piątek, żeby pracownikom z innych oddziałów też pokazać warszawski koloryt przy okazji wizyty. Najpierw zahaczyliśmy o Sogo i przynajmniej już wiem, skąd negatywne opinie. Szybko się zmyliśmy i ruszyliśmy na Chmielną. Wchodzimy do lokalu, siadamy, pojawiają się dziewczyny, ja wylosowałem blondynkę z tatuażami, dla mnie super, gdyby miała kilka kilo mniej. Ale ok, mieści się w zakresie tolerancji, zaczynam więc rozmowę mając nadzieję na powtórkę sympatycznej atmosfery z ostatniej wizyty, a tu zaskoczenie. Laska zachowywała się jak moja lepsza połówka gdy próbuję zagaić podczas cichych dni. Obrażona, zmanierowana, najbardziej zainteresowana była moim telefonem, żeby sobie pograć. Dobry człowiek jestem, szczególnie po alkoholu, więc dałem jej telefon i patrzyłem co się na scenie dzieje. A działo się tyle, że w pewnym momencie zacząłem przysypiać…

Posiedzieliśmy tam ze dwie-trzy godziny, w zasadzie nie wiem czemu. Panny bez polotu, tańczą jakby miały zakwasy i poważnie upośledzony słuch, muzyka znacznie gorsza niż wcześniej, a dodatkowo na wyjściu drogę zagrodził nam równie sympatyczny pan pytając, czy uregulowaliśmy rachunek. Po moim elokwentnym „nie wiem” (a właśnie chowałem portfel do kieszeni) pan zostawił nas pod opieką kolegi i przez minutę sprawdzał, czy aby na pewno zapłaciliśmy.

Jedyny plus tego miejsca to wygląd dziewczyn – praktycznie wszystkie raczej szczupłe i zgrabne, czyli w moim stylu. Ale jak ktoś lubi więcej ciałka to się nie napatrzy. A i tak wolałem jak były mniej wyględne ale atmosfera była o wiele lepsza.

Podsumowując: idąc do Minusa wypłaciłem profilaktycznie 1500 zł i liczyłem na niezapomnianą zabawę. W sumie zostawiłem tam 300 zł i była to ostatnia kasa, jaką tam wydałem. O lapdance też można zapomnieć.

Faktycznie ciężko się dziwić, że nawet w piątkowy wieczór klub świeci pustkami.



#6
Arwin
Re: Klub Minus - Warszawa

Arwin

    Świeżak

  • user
  • 2 postów
  • Dołączył: 07-10-2015
  • Płeć:Facet
Byłem jakiś czas temu, gdy były jeszcze dwa wielkie krzesła na środku. Dziewczyny faktycznie nieziemskie. Niestety, jak zostało już wspomniane- drogo, a natretne kelnerki potrafią dać się we znaki. Jednak nad ranem, gdy już brak pomysłów, to ze względu na darmowe wejście jest to całkiem spoko opcja.

#7
acecafe
Re: Klub Minus - Warszawa

acecafe

    Świeżak

  • user
  • 2 postów
  • Dołączył: 20-10-2013
  • Płeć:Facet

Witam!

 

To i ja podziele się swoją opinią ;)

Chociaż nie jestem stałym bywalcem takich lokali do minusa trafiliśmy przypadkiem dzięki uprzejmości Pani z parasolką ;)

A więc wchodzimy ciemnymi schodami w dół siadam na wygodnych kanapach i zaczyna się przedstawienie...

Podbija kelnerka i podaje karty a skoro z góry wiedzieliśmy co chcemy zamówić to grzecznie prosimy o dwa piwa.

Zanim zostały podane patrzymy jak dziewczyny tańczą na wieeelkim krześle. Podbijają dwie dziewczyny i zaczyna się maniana... czyli jedna siada na mnie okrakiem i zaczyna się gibać, patrzę na kumpla to samo (choć nie ukrywam, że moje była ładniejsza)

ale po 2-3min kończą przedstawienie i zaczynają rozmawiać. Podbija kelnerka z browarami i pyta się o drinki dla dziewczyn a skoro całkiem (o dziwo) z nimi rozmawiało to zamówiliśmy. Gadka szmatka i decyzja spadamy bo dziewczyny zaczęły się robić trochę zbyt natarczywe gdy poprosiliśmy aby nas zostawiły na chwilę bo chcemy pogadać. Więc zrywamy się a dziewczyny nas odprowadzają. Przy samych drzwiach proponują jakiś tanieć w sali obok za jak dobrze pamiętam 500pln :D myślałem, że padne ;) grzecznie podziękowaliśmy i wyszliśmy. Ogólnie miejsce fajne żeby pójść posiedzieć a nawet wypić 2-3 browary po 15pln ale ta natarczywość ze strony obsługi skutecznie odstrasza...



#8
j3061
Re: Klub Minus - Warszawa

j3061

    Świeżak

  • user
  • 3 postów
  • Dołączył: 01-11-2015
  • Płeć:Facet

Byłem w tym lokalu 2 razy. Za pierwszym razem poszedłem na totalnym luzie, wypiłem bardzo dużo alkoholu i niestety zabrałem ze sobą kartę płatniczą... Skutek był taki, że przez tydzień miałem wyrzuty sumienia ile kasy tam zostawiłem. Postanowiłem pójść tam jeszcze raz z czystej ciekawości. Tym razem postanowiłem, że będę oszczędny: wydam kasę tylko na 2-3 drinki dla siebie, posiedzę i popatrzę na dziewczyny. Niestety okazuje się, że takich postaw obsługa minusa nie toleruje...

 

Ale najpierw kilka słów o samym lokalu. Przed wejściem klientów werbuje pani z parasolem, zejście na dół po schodach. Duża sala z kanapami, dziewczyny tańczą na takim dużym metalowym krześle i na jednej rurce. Wiek większości tancerek to na oko 18-21 lat. Jest też kilka starszych. Większość bardzo zgrabna: wysokie, długie nogi, fajne cycki. Jak ktoś lubi więcej ciałka to też jest 1 czy 2 takie. Z twarzy natomiast dziewki bardzo przeciętne (na 20 lasek może ze 2 podobały mi się z twarzy i to nie jakoś bardzo), ale ciała powtarzam BARDZO fajne. Same tancerki są dosyć miłe, ale z drugiej strony nie przyjmują komunikatów, że chciałbyś sobie z kumplami posiedzieć, pogadać i popatrzyć na taniec. Siedzą i w zasadzie tak jakby zasłaniają resztę sali próbując skupić całą uwagę na rozmowie z nimi. Zamówiliśmy sobie po drinku, cennik dla klienta jest akceptowalny jak na lokal ze striptizem. Po 10 minutach podchodzi kelnerka... i tu zaczyna się lipa. Pani ma za zadanie zamówienie drinków dla tancerek, jednak gdy słyszy odmowę nie jest w stanie tego zaakceptować i wykłóca się z klientami. Jako, że za pierwszym razem dałem się naciągnąć na sporą sumkę, tym razem twardo odmawialiśmy. Gdy pierwsza kelnerka się poddała, przychodziła po chwili kolejna. I tak swoje umiejętności handlowe sprawdzało kolejno chyba 5 dziewczyn. Każda oczywiście z marnym skutkiem, bo byliśmy nieugięci. Kelnerki są bardzo upierdliwe, reprezentują zerowe umiejętności negocjacyjno-handlowe. I wiadomo, gdy brakuje umiejętności pojawia się irytacja i za nią chamstwo. 

 

Chyba i tak za bardzo się rozpisałem, więc czas na podsumowanie. Minus to najsłabszy lokal tego typu w którym byłem. Nie da się wyluzować, jeśli nie masz zamiaru wydawać przynajmniej 500 zł, aby mieć spokój od upierdliwych kelnerek. Stanowczo nie polecam tego przybytku, chyba że naprawdę nie liczysz pieniędzy w portfelu. Polityka firmy nastawiona zdecydowanie na jednorazowe wizyty, a nie na stałych klientów. Jeśli nie stawiasz drinków ze specjalnej karty dla tancerek (ceny od 49 zł do 10 tys.), możesz poczuć się osaczony, gdyż cały czas jakaś głupia p. trajkocze Ci nad uchem: no kup coś, kup coś dziewczyną i tak cały czas. Skutek jest taki, że lokal świeci pustkami nawet w weekendy. 



#9
Spartakus1986
Re: Klub Minus - Warszawa

Spartakus1986

    Bywalec

  • +users
  • 122 postów
  • Dołączył: 16-11-2013
  • Płeć:Facet
  • Skąd:Warszawa

Byłem i Ja i mam mieszane uczucia.

 

Lokal 6/10 bez szału trochę zalatuje biedą.

Panienki 8,5/10 Całkiem ładne i zgrabne

Umiejętności taneczne: 5/10 widziałem o wiele lepsze.

Obsługa (kelnerki) 0/10 żenada i dno zero podejścia do klienta

 

Ocena ogólna to 5/10  

 

podsumowanie:

Nazwa klubu trafiona jak w pysk strzelił, więcej tu minusów niż plusów. :hihi:

 

Nie polecam, Ja nie wrócę. 

 

Lecę szukać dalej...  ;)



#10
damian_1985n
Re: Klub Minus - Warszawa

damian_1985n

    Praktykant

  • +users
  • 23 postów
  • Dołączył: 27-12-2013
  • Płeć:Facet

Witam, z braku pomysłów na divy high class pomyślałem że zwiedzę kluby.

 

Z racji tego że miałem hotel w centrum zacząłem chodzić po mieście. Trafiłem koło godziny 23 na chmielną. Promotorka dała mi darmowe zaproszenie więc pomyślałem czemu nie.

 

Na selekcji była moim zdaniem śliczna selekcjonerka co zachęciło mnie do wejścia :)

 

Dół klubu typowy jak kluby nocne. Jedynie moim zdaniem jest tam zbyt jasno żeby w loży po "bajerować" z tancerkami.

 

Przychodzi kelnerka i trochę jak w barze mlecznym mówi to jest to i to menu co chcesz...zamówiłem drinka za 50 zł chyba.

 

Podeszła do mnie wysoka dziewczyna średnio mi się spodobała ale nie udało mi się normalnie jej spławić.......mogłem w tym momencie wyjść ale głupi zostałem.

 

Potem gadka itp. ogólnie okazała się nawet spoko w rozmowie pogadaliśmy i nie namawiała mnie jakoś na prywatny dopiero później kiedy chciałem już wyjść ale nie zdecydowałem się.

 

Ogółem wydałem tam koło 100 zł.

 

Oceny:

 

Lokal 6/10

Obsługa 3/10

Tancerki 5/10 słabe ogółem dziewczyny bez życia trochę... :beee:

 

Na pewno tam nie wrócę jedynie chyba że selekcjonerka by się skusiła na numerek po za klubem :ciisza:

 

Nie polecam jak kolega wyżej. Może wrócę ale za czas długi jak może będzie coś na PLUS  :hihi:

 

pozdrawiam 


Użytkownik damian_1985n edytował ten post 01 kwiecień 2016 - 07:58


#11
bialawy
Re: Klub Minus - Warszawa

bialawy

    Praktykant

  • +users
  • 32 postów
  • Dołączył: 29-07-2010
  • Płeć:Facet
  • Skąd:Warszawa

Ledwo wyszedłem z tego klubu po 10 minutach. Skusili mnie abym wszedł i zaryzykowałem.  Po nowym świecie nagabują dziewczyny abym wszedł.  Usiadłem, kupiłem piwo za 25 złotych. Przynieśli te piwo z darmowym Shotem. Potem przyszła ładna młoda dziewczyna i coś do mnie gadała. Pytała czemu shota nie piję. Dziwne, czemu namawia na picie shota skoro piwa niedopiłem. Mafia każe im namawiać na picie tych shotów. Za 5 minut przyszła złośliwa  brzydka  i nagabywała mnie abym kupił drinka dziewczynie za 52 złote. Mówiłem jej że nie mam kasy ale ona ciągle mówiła że ta dziewczyna służyła mi towarzystwem. Bez sensu. A ja to co co? za moje towarzystwo nikt nie płaci! Pojebało tych ludzi, mam płacić za rozmowę?

 

Wszystko trwało nie więcej niż 10 minut. Zobaczyłem jeden gówniany taniec na róże , wypiłem pół piwa i uciekłem przed tymi idiotkami co nagabywały na drinka dla dziewczyny. Przy szatni jakaś kobieta złapała mnie z ramię i odciągała siłą od szatni.  Co za chamstwo! Potraktowała mnie jak śmiecia. Jakim prawem złapała mnie za ramię i siłą przeciągał. Normalny człowiek zdzieliłby taką osobę . Ja byłem spokojny. . no cóż nieźle mnie zmuliło to pół piwa.Gdy metrem wracałem to miałem bardzo dobry humor. Jakbyście chcieli dostać trochę dziwnych dodatkowych substancji w pierwszym drinku to ten adres na chmielnej jest najlepszy. Nie bierzcie kart kredytowych, Tylko gotówkę!



#12
marek_karlok
Re: Klub Minus - Warszawa

marek_karlok

    Świeżak

  • user
  • 2 postów
  • Dołączył: 28-02-2016
  • Płeć:Facet

Witam, jestem zdziwiony waszymi opowiesciami. BYlem w minusie juz 4 razy. Ani razu nie bylem chamsko i natarczywie nagabywany na kupowanie drinkow dla dziewczyn ani na prywatne tance..

Jesli chodzi o pania ktora wita nas w klubie - najladniejsza dziewczyna w calym lokalu. Sympatyczna, rozmowna i calkowicie szczera do bolu.

Szkoda ze pozostale dziewczyny nie biora z niej przykladu.. nie ma o czym z nimi rozmawiac a umiejetnosci taneczne niestety blado wypadaja na tle konkurencji.

 

Oczywiscie popieram zeby brac tylko gotowke a nie karty, lepiej nie ryzykowac w klubach gogo.

 

pozdrawiam



#13
SB1981
Re: Klub Minus - Warszawa

SB1981

    Praktykant

  • +users
  • 34 postów
  • Dołączył: 29-10-2010
  • Płeć:Facet

Jestem w szoku czytając opowieści o 10 min w klubie lub zabawie za 100 zł. Pewnie tak jak dziewczyny, które tam pracują. Tak. Bo o ile my przychodzimy dla zabawy, to one są tam w pracy. Stąd ta różnica, że za ich towarzystwo się im płaci, a za nasze nie :) Pojawiam się tam regularnie, choć, nie często. Najczęściej raz na 2-3 miesiące. Będąc w tym tygodniu także miałem okazję wpaść na chwilę. Lokal jak zwykle na poziomie, czysty, przyjemny, ze starannie dobranymi zgrabnymi i młodymi dziewczynami. Zasada jest taka, że za wejście się nie płaci, ale w zamian za to właściciele i dziewczyny oczekują, że goście sami z siebie trochę gotówki zostawią. Ja najczęściej na taki dzień biorę ok 700-1000 zł, co starcza na 3-4 godziny zabawy w klubie z najładniejszymi dziewczynami w stolicy. W tym czasie biorę najczęściej  3-4 tańce, jakieś piwko czy dwa, czasem, sporadycznie drink dla dziewczyny. Generalnie polityka zakładu pracy jest taka, że jest ciśnienie na drinki ze strony obsługi. Ja jasno mówię że jestem egoistą, i wolę wydawać kasę na tańce, że chcę obejrzeć jeszcze którąś z dziewczyn w tańcu na rurze, że się nie zdecydowałem jeszcze, czy ta, czy inna. Generalnie kelnerki raczej mi odpuszczają  nie ma takich jakiś zupełnych zgrzytów na starcie. Najczęściej po godzince biorę taniec, lub tańce (jeśli znam dziewczynę z wcześniejszych akcji, to biorę od razu dwa lub trzy tańce, jeśli nowa dla mnie, to zazwyczaj jeden, zaznaczając że to tak na zapoznanie się). Myślę że choć wychodzi to potem drożej, dwa tańce osobne, niż jeden dłuższy, to jednak wydatnie podnosi jakość obsługi. Drinka stawiam, jak dziewczyna jest naprawdę fajna, miło się siedzi i gada (ulubione moje Irina - nie pracuje już, Natasza - ostatnio nie było, fajnie wspominam Dominikę, choć bałem się jej tatuaży, Edytę, czy boską czarnulkę, której imienia nie pamiętam - taka ormiańsko arabska uroda). Jak nie stawia się drinka i nie da się do zrozumienia, że myślisz o kolejnym tańcu, to dziewczynę odwołuje kierowniczka i podsyła komuś innemu. Jeśli zostajesz dalej, to jednak i tak za jakieś 5-10 min podeśle ci kolejną dziewczynę i ma się chwilę na zapoznanie, wyczucie i znów podejście kelnerki i pytanie o drink. Tak się ten biznes kręci. W ostatnim czasie trafiłem na akcję pij ile chcesz za 55 zł. (jeśli dobrze pamiętam cenę). Jako że byłem samochodem nie skorzystałem, ale następnym razem, kto wie...



#14
virtuoz
Re: Klub Minus - Warszawa

virtuoz

    Limited edition

  • Moderator
  • 6712 postów
  • Dołączył: 07-05-2012
  • Płeć:Facet
  • Skąd:192.168.0.1

Zajebista promocja klubu. Masz budżet 700-1000 na wieczór i idziesz do gogo? Nie wiem jak dokładnie to w stolicy jest (nie moje podwórko) ale w mniejszym mieście (Poznań) za taki budżet masz nockę z lepszą z amatorek w mieście. Za taka kasę zatańczy jak chcesz, udostępni wszystkie dziurki z kutasa Ci wiatrak zrobi o uczciwie opierdolonym oku saurona nie wspomnę. Nad ranem będziesz zastanawiał się dlaczego musisz się  z nią rozstać...

 

No kurwa nie mogłem. tysiaka w gogo zostawić to dla mnie masakra. Za patrzenie, dotykanie.. Frajerów szukać nie trzeba. Sami przyłażą.



#15
magnat99
Re: Klub Minus - Warszawa

magnat99

    Praktykant

  • +users
  • 37 postów
  • Dołączył: 26-03-2015
  • Płeć:Facet

Bry..

 

Zareklamuję tutaj mój post z wątku Exotic Club, bo musiałbym napisać prawie to samo. To jedno i to samo skurwysyństwo, a takiego kurewskiego traktowania ludzi "nie zniese". Zresztą jak widać to jest potwierdzone.

 

http://www.garsonier...zawa/?p=1179023

 

:uklon2:



#16
Piskorz0
Re: Klub Minus - Warszawa

Piskorz0

    Praktykant

  • +users
  • 29 postów
  • Dołączył: 25-09-2015
  • Płeć:Facet

Kolejna pozycja na mojej tripowej liście go go klubów. Po prostu sprawdziłem moje konto bankowe po powrocie z Polski do pokoju zbierając tym samym szczątki pamięci z wczorajszego pełnego wrażeń dnia. Jestem absolutnie zszokowany ilością transakcji z minusa --- 1340!!! Naprawdę mogę wiele nie pamiętać ale jestem pewien, że mie wydałem aż tyle. Unikajcie za wszelką cenę! Nie wiem czy mam mieć nadzieję, na odzyskanie środków mimo, że było to nabite za pomocą mojej karty debetowej. To grono ów zarządzające interesem to wielcy oszuści!



#17
thrillsseeker
Re: Klub Minus - Warszawa

thrillsseeker

    Bywalec

  • +users
  • 137 postów
  • Dołączył: 28-09-2008
  • Płeć:Facet

Ja całkiem spokojnie wspominam niespodziewaną wizytę w tym lokalu.

Oczywiście namówiła mnie na wejście do środka dziewczyna nagabywaczka. Dobra, wszedłem obiecując sobie, że będę uważał na wałkowanie. A już na pewno nie używał karty płatniczej! Dziwi mnie, że ktoś w ogóle jeszcze po tylu historiach o tych lokalach płaci tam kartami... No i był luz. Dostałem miejsce, zamówiłem opcję "niekończącego się" drinka za 59 zł i faktycznie mogłem sobie potem bez problemu parę razy zamawiać dolewki. I nikt nie grymasił i nic nie musiałem dopłacać.

Co do pań, to było ich kilkanaście. Parę niezłych, parę słabszych. Wiek od dwudziestu paru do czterdziestu.

Od razu dosiadła się do mnie śliczna, zgrabna, młodziutko wyglądająca brunetka. Zakochałem się od razu. Miło sobie ze mną rozmawiała, potem dosiadła się kelnerka z propozycjami drinków dla mojej towarzyszki. Stanowczo odmówiłem, co wywołało niezadowolenie kelnerki. O dziwo nawet szybko się poddała, chyba wobec mojego stanowczego tonu. Oczywiście wkrótce moja towarzyszka też mnie opuściła. ;-)

Nie zdecydowałem się na żadne tańce indywidualne, bo 300 zeta za 15 minut tańca jakoś mnie nie kusiło.

I przez długi czas nikt mnie nie nagabywał. Na koniec dopiero podeszła jedna z mniej atrakcyjnych tancerek i próbowała ze mną pogadać i na coś mnie namówić, ale nie było chemii.

Generalnie posiedziałem sobie tam, pogapiłem się na gołe baby i zdrowo narąbałem za te 59 złotych! W knajpie tylu drinków z whisky za tę kasę na pewno bym nie dostał.



#18
miro5lav
Re: Klub Minus - Warszawa

miro5lav

    Świeżak

  • +users
  • 10 postów
  • Dołączył: 26-07-2014
  • Płeć:Ustaw płeć w profilu!

Byłem w tym klubie na dole w czwartek, zaproszony przez dziewczyna nagabywaczke.

Zajrzałem tam z ciekawości. Pani, która mnie tam zaprowadziła była niska i zgrabna. Na pytanie czy to jest coś w stylu cocomo,

stanowczo zaprzeczyła i nie chciała ujawnić czy stosuja takie same zasady jak w tym klubie.

Oprócz mnie było tam może jeszcze 2 obcokrajowców.

 Pani zaprowadziła mnie do stolika. 

   Do stolika przysiadła się do mnie półnaga dziewczyna przy kości. Zupełnie nie mój typ.

Dodatkowo nie za bardzo podobał mi się jej głos.Na pytanie czy ma jeszcze inne koleżanki, zignorowała je i zaczęła gadkę szmatkę.

    Po krótkiej chwili chciałem wyjść, bo ani środkowy stolik mi się nie podobał, ani ta brunetka.

Przed wyjściem chwyciła mnie za rękę i to ni groźbę, ni propozycję sado-maso, rzekła, żebym został bo jak nie, to zdzieli mnie pasem,

 Nie podobało mi się podejście do klienta dlatego szybko wyszedłem stamtad.

Uratowało mnie to, że w ciagu tygodnia nie maja chyba zbyt ładnych dziewczyn. Tak bym został :unhappy: .



#19
Wolnylogin
Re: Klub Minus - Warszawa

Wolnylogin

    Świeżak

  • user
  • 2 postów
  • Dołączył: 25-11-2016
  • Płeć:Facet

Nie znalazłem osobnego działu dla Foksal Club, a to prawdopodobnie ten sam właściciel co minus i exotic- dlatego podziele się opinią tutaj. Swoją wizytę na foksalu mogę podsumować jednym słowem: "Naciągaczki". To moja pierwsza wizyta w polskim klubie nocnym, wcześniej bywałem tylko za granicą. Moje wspomnienie  show ze speakerem, który buduje napięcie przed kolejnymi występami, zderzyło się niesamowicie z rzeczywistością. Zamiast przebieranek w policjantki lub lekarki były tylko krzyki "Iza! Iza! teraz Ty!". Oczywiście to moje wysokie wymagania, więc szybko przyzwyczaiłem się do realiów. Ciężko natomiast było mi się przyzwyczaić do kelnerek, które nie rozumiały słowa "nie". Podchodząc co chwile proponowały drinki dla tancerek i nie rozumiały uzasadnienia, że jestem tu tylko żeby wypić kilka piwek i popatrzeć na Panienki na rurze. Prawdę mówiąc na początku było mi głupio, że nie chce postawić drinka tancerce, ale z każdym podejściem kelnerki były coraz bardziej opryskliwe, że nie oddał bym im nawet złotówki i żałowałem, że w ogóle zostawię tam jakiekolwiek pieniądze. Ceny również nie były bardziej przekonujące niż kelnerki, 5 min tańca za około 100 zł. Może straszna cebula ze mnie, ale atmosfera, którą wytwarzały pracownice prowokowały do cebularstwa. Swoją drogą nie rozumiem czemu nie wprowadzą wymiany pieniedzy na kupony jedno złotowe, które miałyby zastąpić jedno dolarowe banknoty. Napiwkując w ten sposób mógłbym wydać o wiele więcej i to już od wejścia, a nie po zachęcie. Podsumowując: nie dajcie się zagonić Panienką z parasolką. 



#20
foto_wawa
Re: Klub Minus - Warszawa

foto_wawa

    Świeżak

  • user
  • 6 postów
  • Dołączył: 28-04-2014
  • Płeć:Facet

1.Zasrana porażka, trzeba być czujnym bo jak ci się spodoba jakaś laska to leżysz.

2. NIE UZYWAJ TU KARTY KREDYTOWEJ, opierdolą ci z niej tyle ile się da !!!

 

Wizyta w tygodniu z kumplem , dobrze zrobieni idziemy "popatrzeć" na laski.

Pierwsze wrażenie super - szatnia uśmiechy dziewczyn, szefowa nawet niezła, proponuje, zaprasza.

Od razu sadza przy tobie dwie laski a one "zamów drinka lub szampana"

Rzut oka do menu i od razu widzisz, że jest słabo - drinki od 50 do 200 PLN, szampan jakieś krocie

Jak nie kupujesz "szefowa" straszy, że dziewczyny sobie pójdą więc mówimy "a niech idą"

Za 5 minut już przyłazi z następnymi, jeszcze gorsze bladzie i bardziej nadęte.

Kumpel się godzi kupić tej nowej drinka a ja mam to gdzieś. Szefowa "Czemu?" "Bo nie podoba mi się laska." "A która się podoba?" "Tamta."

Za chwilę "Tamta" siada obok mnie i przyznam, naprawdę się stara, gadka, uśmiech, spoko.

Kup Drinka ! Nie. Czemu ? Bo za drogie.

Za kwadrans laska mnie ciągnie na zaplecze na "taniec osobisty" pytam "ile?" "CZTERY STÓWY !"

Mówię, że chyba zwariowała, na to w "alkowie" pojawia się Szefowa i próbują sprawdzić mi kieszenie czy mam gotówkę..... SZOK !!!

Odpycham i mówię SPIERDALAĆ !!, zmywają się obie, zabieram kumpla i spadamy .....

 

Reasumując: Lokal nie za tłusty, taki sobie, dziewczyny nawet ładne ale ciągnie od nich prowincją albo wschodem.

Ja wypiłem małe piwo i wódkę po 15 zet.

Kumplowi się zebrało na "bajerę" i za parę drinków dla laski wybulił cztery stówy .....

 

Numerki:

lokal - 7/10

dupy - 5/10 bo nachalne i nadęte

szefowa - 4/10 zbyt nachalna

atmosfera 2/10 - złodziejstwo i naciągactwo

 

NIE WRÓCĘ.






Krawcowa XXL Lublin - Ubrania dla puszystych