Skocz do zawartości

Close Open
Close Open




Zdjęcie
* * * * * 1 głosów

"Nasze żelazko prasuje płasko" i "Chytry traci dwa razy", czyli o dziwnych upodobaniach rodaków.

Napisane przez zimnokrwisty , 01 kwiecień 2019 · 447 Wyświetleń

Na wstępie wyjaśnię w kilku słowach skąd wziąłem te dwa hasełka w tytule i jak one się mają do dzisiejszego wpisu. Otóż pierwsze hasło głosił Tadzio Norek w popularnym serialu o tramwajarzu Karolu. Drugie to tytuł jakiegoś opowiadania za szkoły podstawowej. 
 
W odcinku miodowych lat Tadeusz Norek handlował żelazkami jako akwizytor i reklamował je hasłem, które bardzo mi się spodobało. Chodził i krzyczał "nasze żelazko prasuje płasko", ale w jeszcze innym odcinku Karol Krawczyk kupił odkurzacz. Odkurzacz zepsuł się tego samego dnia, ale kiedy koledzy pytali jak się sprawuje nowy nabytek, to on z całego serca sprzęt zachwalał i opowiadał jaki to świetny, wspaniały i niezawodny odkurzacz kupił. I to jest zachowanie do którego przypisałem hasełko Norka.  W ten oto sposób pokręciłem odcinki "Miodowych lat", ale to zachowanie określiłem hasłem o żelazku, które prasuje płasko. A to już nie tylko film, a cecha większości naszych rodaków, której nie potrafię pojąć. 
 
Kupiłeś... powiedzmy TV na ścianę. Za kilka dni okazało się, że ta świetna reklamowana funkcja za którą dopłaciłeś 350 zł jest w praktyce nic nie warta, dźwięk jest marnej jakości, a obraz różni się w zależności od kąta pod jakim na TV patrzysz. Uświadamiasz sobie, że za te pieniądze można było nabyć lepszy model i że ktoś cię zrobił w konia. I co robisz w takiej sytuacji? Większość z nas wypiera z siebie tę myśl i dla lepszego samopoczucia wmawia sobie, że ten wcale nie jest taki zły. W sumie może odrobinkę przepłaciłeś, ale gdybyś zamówił go przez internet to pewnie pouszkadzaliby w transporcie i byłoby jeszcze gorzej. 
 
To zrozumiałe, że dla własnego samopoczucia i dla własnego komfortu psychicznego wypieramy z głowy własne błędy. Wolimy się do nich nie przyznawać lub zwalać winę na osoby trzecie. Jednak co robi rodak, kiedy przyjdzie do niego przyjaciel i o nowy TV zapyta. Co usłyszy na pytanie: "Kupiłes nowy TV i jak się sprawuje? Sam się rozglądałem za nowym i może też bym sobie taki sprawił?" W 90% usłyszy że TV jest doskonały. Kosztował wprawdzie dwie wypłaty, ale naprawdę warto. I kolega pójdzie i nabędzie taki sam sprzęt i później gdy zda sobie sprawę co zrobił, poczuje co najmniej niesmak. 
 
Dlaczego rodacy to robią? Nie wiem i nigdy nie pojmę. W nowo nabytych produktach, wady i niewygody są tym, co uwidacznia się najszybciej. I ja zawsze przestrzegam kolegów i znajomych przed produktem z którego nie jestem zadowolony. Mówie zazwyczaj: "Miałem kupić tamten, ale ten był o połowę tańszy i znów dałem się skusić jak lep na muchę niską ceną. I co teraz? Wywaliłem w błoto XX zł, a mogłem dopłacić kolejny XXzł i mieć niezawodny sprzęt" Oczywiście nie wiem i nikt mi nie da gwarancji, że gdybym dopłacił drugie tyle to miałbym sprzęt który w stu procentach spełni moje wymagania i z którego będę zadowolony, ale w momencie gdy przyoszczędzę i kupię coś taniego z czego nie jestem zadowolony, to zawsze gorąco w to wierzę. Wierzę że gdyby nie moje skąpstwo, to miałbym o wiele lepszy sprzęt i nawet taniej. Tak... Nie przywidziało wam się. Taniej. Bo gdybym od razu kupił TV za 5000 zł, to miałbym dobry TV za 5000zł i basta. Jednak ja kupiłem go za 2500zł, bo byłem głupi i chytry, a następnie nie byłem z niego zadowolony i kupiłem drugi już za 5000zł. W ten oto sposób TV kosztował mnie 7500zł. Gdzie tu oszczędność?? 
 
W ten oto sposób dotarliśmy do kolejnego hasła tytułowego, czyli "Chytry traci dwa razy". Tym razem to jest tytuł krótkiego opowiadania z książki do szkoły podstawowej, które to opowiadanie utkwiło mi w pamięci do dzisiaj. To opowiadanie miało zupełnie inne przesłanie. Chodziło w nim o apoteozę komunizmu i wspólnego dobra, ale teraz znów robi się aktualne. Znów wracamy do głębokiej komuny, w której to całe społeczeństwo ma dbać o najbiedniejszych (czyli największych nieudaczników) i potępiać bogatych (czyli mądrych, wykształconych i zaradnych którzy są siła napędową każdego państwa).  No ale dzisiaj nie piszę ani o idiotyzmach socjalizmu, który dzielnie walczy z problemami które sam stwarza, ani o polityce, a jedynie o rozterkach zakupowych. 
Otóż. Opowiadanie "Chytry traci dwa razy" oowiada o gospodarzu który miał pole. Na tym polu przy drodze rósł groszek zielony, więc przechodnie schodzili z drogi i podjadali mu groszek. (po mojemu to złodzieje kradli, ale książka z roku bodajże 1984 i tam było użyte słowo "podjadali"). Więc zły, chytry i głupi prywaciarz w przyszłym roku przy drodze posiał zboże, a za zbożem ukrył groszek w nadziei że zboże będzie stanowiło jakiś rodzaj ogrodzenia. Oczywiście był głupi, bo ludzie wtedy idąc po groszek, deptali mu zboże. Morał z tej bajki był taki, że prywaciarzowi możecie drogie dzieci uprawy zniszczyć i jeśli chowa przed wami owoce i warzywa, to można po nie iść nawet deptając i niszcząc mu połowę upraw, bo to prywaciarz i kułak.  Ja używam tego hasła w inny sposób, ale ono jest ciągle aktualne. "Chytry traci dwa razy".  
 
Na zakończenie dodam, że już tyle razy dałem się złapać na pozorne oszczędności, że teraz popadłem w paranoje w drugą stronę. Staram się kupować w miarę drogie modele i unikać tych z najniższej i środkowej półki.  Zwłaszcza rzeczy, które mają dla mnie znaczenie. O ile jeszcze samochód czy TV jest mi obojętny, bo tak samo dojadę do celu mercedesem za pół miliona, jak i kilkuletnim audi za 50 000zł , czy nawet kilkunastoletnią skodą za 10 000zł. No może mnie poniosło. Skody bym nie chciał nawet za darmo, ale od 40 000zł w górę już w zasadzie mi obojętne czym jeżdżę. Co do TV, to tutaj jest podobnie. Film obejrzę w kinie, w domu na TV, czy nawet na laptopie i różnicy mi nie zrobi. Obejrzę. Jednak już w kwestii komputerów, telefonów, czy rowerów mam hopla :) 
Stacjonarny komputer do gier musi być naj. I tu nie ma kompromisów.  Liczy się rozdzielczość, każda klatka ma znaczenie, a przeskoki i inne spowolnienia powodują irytację. Wiem że do płynnej gry wystarczy 30 FPS, ale poniżej 30 grać się nie da i żeby przy trudnych sytuacjach nie spadło poniżej 30, to trzeba starać się utrzymywać ilość fps w okolicach 90. A moc obliczeniowa dzisiejszego sprzętu w porównaniu do możliwości gier, jest zawsze za słaba. Wysokie rozdzielczości, duża ilość cieni i detali sprawia, że nawet najmocniejsze komputery grzeją się i klękają z wysiłku.  
Ja zakupiłem sprzęt za kilkanaście tysięcy zł i kiedy grałem w trzeciego wiedźmina to wentylatory pod obudowa robiły szum, a w pokoju zrobiło się cieplej nawet zimą. Herbata stojąca na obudowie komputera przez cały czas była ciepła, a ja w obawie przed spadkiem płynności otworzyłem okno. (nowoczesne komputery kiedy się przegrzewają, to automatycznie same sobie ograniczają moc i możliwości, aby uniknąć przepalenia i kiedy wentylatory nie dają sobie rady z chłodzeniem, to komputer sam sobie zmniejsza moc obliczeniową i w ten sposób generuje mniej ciepła). Wentylatory mam potężne i szybkie, ale na wszelki wypadem otwierałem okno i wpuszczałem zimnie powietrze do pokoju. Kiedy takie mroźne powietrze z zewnątrz wpadało pod obudowę, to zdarzało się  że po chwili wentylatory zwalniały i były ciszej. 
Kiedy pozdejmowałem z obudowy komputera serwetki które porozkładała tam moja żona (żeby było ładnie), to okazało się, że wentylatory radzą sobie z chłodzeniem już przy 75% procentach mocy i nie trzeba otwierać okien. Przypomniałem sobie wtedy moją mamę, która serwetki i kwiatki poustawiała na TV kiedy byłem mały. Pewnego dnia kwiaty podlewała, rozlała wodę na TV i nie mieliśmy przez tydzień TV.  Dlaczego kobiety są tak głupie?? 
Sprzęt za kilkanaście tysięcy zł, a ta rozkłada serwetki, obrusiki, kwiaty.  Po tym zdarzeniu, kiedy moja żona przykryła mi obudowę komputera serwetką i postawiła na niej kwiatek, wszystkie kwiaty w domu popodlewałem wrzątkiem.  Niech uschną te cholerne badyle i chwasty, a będzie wreszcie spokój. 
 
Wracając do tematu. Mam nadzieję, że udowodniłem iż chytry traci dwa razy, a kobiety są głupie :) No i ciekawi mnie, czy wy też kiedy coś kupicie, to za wszelką cenę zachwalacie koleżankom, nawet kiedy zakup był nietrafiony. 
Pozdrawiam



Zdjęcie
ariana666
02 kwi 2019 05:48
A to trzeba zainwestować trochę grosza i kupić do kompa chłodzenie wodne, no i po problemie... :) Mam kumpla co to od rana do wieczora gra i takiego problemu nie ma... Chłodzenie wodne to podstawa dla tych co grają w gry. A ja inwestuję głównie w książki, tutaj akurat wtopy nie ma, bo książki obojętnie czy tanie, czy drogie, są tak samo wartościowe.
Zdjęcie
zimnokrwisty
02 kwi 2019 16:18

Jednak trzeba gdzieś je trzymać. Kupując meble wybierałem takie, które mają w zestawie wysoką i wąską szafkę ze szklanymi drzwiczkami i dość gęsto upchanymi półeczkami.  W zasadzie większość książek mi się tam pomieściła, a te wielkoformatowe połozyłem płasko na pozostałych, grzbietami do szyby.  Chociaż szczerze mówiąc nigdy nie chciało mi się liczyć ile ich mam i ile przeczytałem. 

I nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że wszystkie są wartościowe. W zeszłym roku przeczytałem MISTRZa  Katarzyny Michalak i myślę, że gdybym rozpalał grilla, to byłaby przydatna. 

Zdjęcie
ariana666
02 kwi 2019 16:33
Ja czytam tylko literaturę sf, ona w większości jest dobra albo bardzo dobrą.

R E K L A M A



Krawcowa XXL Lublin - Ubrania dla puszystych